Jest taka hipoteza w fizyce światów alternatywnych. Żyjemy w jednym z nich, ale istnieje wiele (nieskończenie wiele?) innych, z których każdy różni się tylko odrobinę od pozostałych. Niezależnie od faktycznego istnienia takich światów, na pewno mamy je w głowie. W reakcji na trudną sytuację wyobrażamy sobie wizje przyszłości. Co ciekawe, bardzo trudno przychodzi myślenie o neutralnych lub pozytywnych możliwościach. Bez trudu natomiast tworzymy wizje przyszłych potworności. To takie ograniczenie naszego umysłu, że to co negatywne ma większą siłę przebicia, jest bardziej sugestywne. Na poparcie pesymistycznych wyobrażeń znajdujemy bez trudu wiele argumentów. Jednak gdy utkniemy w czarnych wizjach czeka nas tylko lęk. Niedostrzegalnie zaczynamy mieszkać w świecie obok prawdziwego, takim, który pozornie różni się tylko nieznacznie. Nie jest to jednak nasz świat. Jest to horror w głowie, do którego przypadkowo wpadliśmy.
