Ważna umiejętność radzenia sobie ze stresem polega na daniu sobie samemu spokoju. Wiele wewnętrznych napięć bierze się tylko z tego, że nie umiemy „wrzucić na luz”. Napinamy się żeby coś robić lepiej, albo żeby się motywować, albo żeby nie popaść w samozachwyt. Boimy się też często „nie zajmowania się” problemami zewnętrznymi i wewnętrznymi, tak jakby sam fakt, że istnieją zmuszał nas do zaabsorbowania nimi. Skutek jest jeden, działamy jeszcze gorzej (w samozachwyt rzeczywiście raczej nie popadamy). Kiedy tylko ciśniemy się i ciśniemy, jesteśmy… coraz bardziej wyciśnięci. Dlatego warto dać sobie spokój. Być niezobowiązująco. Być niedoskonałym. Nie rozwiązywać wszystkich problemów w danym momencie. Ważniejsze jest tu nawet to czego nie robić, nic to co robić. Odpuszczenie wydarzy się samo, jeśli wreszcie „wrzucimy na luz”.
