Nasze ciało nieustannie podsuwa nam cenne informacje. O tym jakie mamy potrzeby, jakich składników odżywczych nam brakuje, ile potrzebujemy wypoczynku, gdzie czujemy się dobrze i wiele innych.
W kulturze zachodu ciało jest postrzegane raczej jako narzędzie niż jako partner umysłu. Chcemy żeby było wytrzymałe, albo piękne, służyło nam, jeśli zechcemy je wykorzystać. Tymczasem Ciało ma własne zdanie. Próbuje nas do niego przekonać, niby dobry przyjaciel. Jeśli pilnie słuchamy, mówi coraz więcej. Pojawiają się subtelne odczucia. Jeśli natomiast ignorujemy ten głos, informacje przestają do nas docierać.
W pogoni za intensywną pracą czy idealną sylwetką możemy zgubić Ciało i znaleźć je potem w nie najlepszym stanie. Może pewnego dnia obudzimy się z depresją. Może zemdlejemy ze zmęczenia. Ciało będzie do nas krzyczało, bo nie słyszymy szeptu.
To oczywiste, że mamy ciało. Jednak łatwo o tym zapomnieć.
